ADV Poland - serwis podróżników motocyklowych

Start Artykuły Podróże W poszukiwaniu znikającej Europy

Ucieczki motocyklowe - Petersburg i Katyń

News image

Juz początek czerwca, wyjazd zbliza się wielkimi krokami a my wciąż majstrujemy przy motocyklach. W serwisie były już  wszystkie. Fazer, BMW i VFR i dostały po komplecie nowych opon a Transalp za to wyposażony został w nowy stelaż do sakw. Do BMW szyje sie nowa kanapa, bo oryginalna nie nadaje ...

Podróże | Ron | 2010.12.28



W poszukiwaniu znikającej Europy

Email Drukuj
Autor: nika

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Spis treści
W poszukiwaniu znikającej Europy
Calnic
Transalpina
Bran
Sighisoara
Bicaz i Vatra Dornei
Moldovita, Sucevita, Nowy Sołoniec
Borsa, Barsana, Sighetu Marmatiei, Satu Mare
Mapa, trasa i Galeria
Wszystkie strony

Są takie miejsca na mapie Europy, co do których brak pewności, czy przetrwają do kolejnej wiosny, lata, czy zdążymy zobaczyć je takimi, jakimi były od zawsze. Takich miejsc szukaliśmy w kraju, gdzie same nazwy geograficzne uruchamiają wyobraźnię i przenoszą lata wstecz. Maramuresz, Bukowina, Transylwania, Siedmiogród, Wołoszczyzna?
Decyzja o wyjeździe do Rumunii rodziła się jednak w bólach. Wszyscy, czyli: Jarek vel Udy, Asia vel Bibi, Tomek vel Gibas, Jacek vel Jaca ja - Nika i Radek vel Eric, chcieliśmy odbyć wspólną wyprawę motocyklową. Rumunia kusiła swoją nieprzewidywalnością, a jednocześnie - jakby na przekór - odrzucała pozorną brzydotą i brakiem elegancji. Niejednokrotnie padały pytania, po co jechać właśnie tam, skoro jest tyle miejsc do zobaczenia i co właściwie będziemy tam robić przez dziesięć dni? Dzisiaj dla każdego z nas słowo "Rumunia" ma inne znaczenie niż przed wyjazdem, kryje w sobie całe mnóstwo doznań, smaków i kolorów, czasem trudnych do opisania, jest wspólną nazwą dla wielu miejsc, które razem zobaczyliśmy, których obraz zatrzymaliśmy w swoich głowach i które dzięki temu dla nas już nigdy nie znikną. A oto krótka podróż przez niektóre z nich?

Naszą bramą do Rumunii była Oradea - Wielki Waradyn. Polska nazwa dobrze oddaje wrażenia z przejazdu przez miasto ? po leniwie ciągnącej się Nizinie Węgierskiej - nagle znaleźliśmy się w centrum nadgranicznego tygla, z mnóstwem ludzi, samochodów, dobiegających zewsząd dźwięków, klaksonów, otaczających ruchliwe ulice zabudowań nawet nie próbujących stwarzać pozory ładu architektonicznego, a to wszystko w nieznośnym miejskim upale. To oczywiście nasze wrażenie, jedyne, jakie mogliśmy odnieść w trakcie przejazdu przez miasto bez zdejmowania kasków z głów :). W rzeczywistości Oradea (zwana też przez Udy'ego Odeonem:) ) to centrum Kriszany - Kraju nad Kereszami ? żyznej niziny, którą ze zboczy Karpat Zachodnich spływają Keresze ? Biały, Czarny i Szybki, założona niegdyś jako stolica średniowiecznego księstwa Bihar, mająca z pewnością czasy świetności za sobą i czekająca na ponowne odkrycie zakurzonej już belle epoque.

Po niecałej godzinie nawigacja sprawnie wyciągnęła nas z miasta na drogę nr 79 w kierunku Beius. Krótki postój za miastem przy drodze dla złapania oddechu był jednocześnie dobrą okazją do przyjrzenia się zwyczajom miejscowych kierowców. Można by rzec obowiązującym stylem jazdy był freestyle, a ich respekt wzbudzić mogły co najwyżej gabaryty mijanego lub wyprzedzanego pojazdu, co dla nas motocyklistów nie oznaczało nic dobrego :). Droga nr 79, pokryta przeciętnej jakości asfaltem, nie gorszym jednak od tego spotykanego w naszej Ojczyźnie, jako jedna z wielu dróg prowadzących od miast przygranicznych w kierunku interioru, zaprowadziła nas do Transylwanii. Po przejechaniu około 80 km z ulgą odbiliśmy na drogę nr 75 w kierunku Abrud i nasze oczekiwanie na jazdę pustą drogą wijącą się wśród miejscowych domostw wśród niekończącej się zieleni pochłaniającej część popołudniowego skwaru, zostało nareszcie zaspokojone. Mijaliśmy zastygłe w oczekiwaniu na lepsze czasy wioski Campani, Arieseni, Garda de Sus, Scarisoara, Albac, Vadu Motilor. Bibi z mp3 na uszach przysypiała na tylnym siedzeniu V-Stroma. Mijane żywe obrazy tworzyły teledyski do muzyki, którą mieliśmy na uszach. Po przejechaniu około 10 km droga zaczęła piąć się wyraźnie w górę w kierunku przełęczy na wysokość około 1500 m, a asfalt zamienił się w bruk pamiętający z pewnością czasy CK monarchii. Pięliśmy się więc w górę razem z nią pokonując kolejne zakręty i skoki adrenaliny, bo motocykle były dość mocno zapakowane, a trasa nie dawała ani na moment wytchnienia. Tuż przed przełęczą Jacek nieoczekiwanie zarządził postój, słusznie stwierdzając, że miejsce wymaga uwiecznienia na matrycy aparatu, choć - jak to często w takich miejscach bywa - obiektyw nie jest w stanie oddać tego, co stanowi wypadkową obrazu rejestrowanego przez ludzkie oko i emocji. Tak chyba było i tym razem. Postój okazał się dłuższy niż zamierzaliśmy, gdyż moja "mała? GS-a" strzeliła focha ;) jak to zgrabnie określił poeta wyjazdowy, Udy (pozazdrościć tej umiejętności nazywania rzeczy po imieniu :). 650-tka zdecydowała się ruszyć po jakichś 15 minutach i po pokonaniu przełęczy zjechaliśmy w dolinę. Pogoda była wymarzona, a dookoła zielone zbocza Gór Zachodniorumuńskich z połoninami Masywu Bihari i Muntele Mare? Niewiele myśląc zaparkowaliśmy przed jednym z mijanych, licznych i obiecujących coś dla podniebienia pensjonatów i postanowiliśmy odbyć pierwszą podróż do? rumuńskiej kuchni. Pierwszym przystankiem w tej podróży był Pensjonat Juliana w okolicy Garda de Sus. Z ulgą zdjęliśmy kaski, motocyklowe kurtki, buty i zajęliśmy wolne stoliki w ogródku. Ku uciesze Udy?ego znalazła się też ogrodowa huśtawka. Rozleniwiony kelner przyniósł nam menu i wtedy się zaczęło:). Limba Romana (tak Rumuni nazywają swój język) stanowiła dla przeważającej większości z nas niezgłębioną dotychczas tajemnicę. Jedyną osobą, która już zetknęła się z menu pisanym w języku tego kraju byłam ja, ale i moja pamięć okazała się zawodna. W efekcie na stole pojawiły się specialite de casei czyli pieczone udka z kurczaka z mamałygą i marynowaną papryką, ciorba de burta, ciorba de vacuta i coś na słodko. Tu trzeba poświęcić kilka słów mamałydze. Mamałyga pięknie nazywana "słońcem na talerzu" to najbardziej tradycyjna potrawa rumuńska, przyrządzana na gęsto z mąki kukurydzianej była i nadal jest codzienną potrawą na wsi rumuńskiej, spożywaną ze wspólnego talerza, okraszoną kawałkami sera, masłem i śmietaną. Tak przyrządzoną mamaligę cu branza si smantana można zjeść w każdej rumuńskiej restauracji. W Siedmiogrodzie przy odrobinie szczęścia odważni mogą spróbować mamałygi zwanej taci si-nghite, co dosłownie znaczy "zamknij się i połknij" :) Jej skład niech pozostanie słodką tajemnicą kucharza :). Rumuńska kuchnia to również królestwo gęstych zup - zawiesistych ciorb przecieranych z warzyw, z mięsem i kwaśną śmietaną. Do nich należy również niezapomniana - zwłaszcza dla Jarka - ciorba de burta czyli znane wszystkim flaczki podawane ze śmietaną i ostrą papryką. Bóg jeden raczy wiedzieć, dlaczego nasz wyjazdowy narrator, piewca kuchni włoskiej zamówił danie, które dotychczas uznawał za hańbę dla swojego podniebienia :). Być może za sprawą jej swojsko brzmiącej nazwy.. W każdym razie nigdy już nie zdarzyło mu się ciorby de burty z niczym pomylić. Zaś ciorba de vacuta okazała się smaczną zupą chłopską z wielu warzyw i wołowiny i spałaszowaliśmy ją z Radkiem nie kryjąc zadowolenia. Potem były słodkości i kawa, po czym ruszyliśmy w dalszą drogę, bo plan podróży, na straży którego stał Zumo 550, był nieubłagany. Tego dnia mieliśmy dotrzeć do miejsca naszego pierwszego noclegu i dłuższego postoju na rumuńskiej ziemi i wówczas jeszcze nikt z nas nie spodziewał się, co spotka nas w niewielkiej mieścinie w sercu Siedmiogrodu?



Zmieniony: piątek, 09 lipiec 2010 23:32  

Pilnik

Ostatnia wiadomość: 2 weeks, 1 day temu
  • AruniA_CK : naklejeczka adv
  • Orzep : Arunia_CK...o co kaman, bo nie łapie?
  • AruniA_CK : Witam maniacy :) poszukuje lepy adv moze byc w formie cyfrowej.
  • Alchemik : jak ja się cieszę, że was widzę - już się obawiałem, że to koniec ;)
  • roq : chyba admin zapomniał domenę opłacić :)
  • Orzep : ...ostatnio nie hulało kilka dnia ;-(
  • Orzep : RZADZĄCYCH proszę info gdyby ADVPOLAND miało zakończyć działalność, gdyż jest tu wiele cennych "informacji
  • kowal : opolskie prudnik,pozdrawiam
  • Alchemik : Siema kowal - a w jakiej części kraju śmigasz??
  • kowal : witam i serdecznie pozdrawiam jestem nowy smigam kle500 wczesniej xt600 bardzo fajnie tu u was
  • AruniA_CK : sezon rozpoczety :)
  • eric : Dokładnie! Piękne słońce i ciepło. Ależ nosi....
  • AruniA_CK : nie spać wiosna idzie !!!
  • Alchemik : ja to cienki bolek jestem brakuje mi jeszcze z 5kg naklejek, ale plany wyjazdowe już mam ;)
  • eric : Do diaska - trafiony, zatopiony ;)
  • Orzep : hehe..."oNas" jest na 5ej stronie artykułu «link»
  • Orzep : Mario to wina....tych dwóch pierwszych cyfer w pesel'u ;-)
  • mario : Siemka. To trzeba mieć szczęście, wstawiając moto do busa przestawiłem se bark, zwykły ruch kierownicą .... 4 tygodnie w usztywnieniu...ech...
  • sal : Pięknych podróży i niezapomnianych przygód w 2012! :D
  • Orzep : "WOLNOŚĆ" na motocyklu... «link»
  • eric : Wszystkim bez wyjątku, Świąt spokojnych, relaksujących i radosnych.
  • Monika : Spokojnych... «link»
  • Monika : "Tak po cichu i powoli Białym śniegiem nuci mu, Choćby dziś w tym jednym dniu: Pokój ludziom dobrej woli!"
  • Orzep : Rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia życzę Szanownym
  • Alchemik : Zdrowych Wesołych Świąt wszystkim życzę «link»
  • Orzep : Alchemik...dobre ;-))
  • Alchemik : «link»
  • Alchemik : «link»
  • Orzep : Rządowy sposób na dorobienie do budzetu... «link»
  • TheRed : Hej!
  • Alchemik : :) - «link»
  • Orzep : ...życie! ;-) «link»
  • Alchemik : Ron myślę, że bez protezki bezpieczniej ... ;)
  • Orzep : RONie...ponad 90%relacji to moje "pstryki"
  • Ron : 60-latka: protezke...
  • Ron : orzep, zdjecia zrobily na mnie duze wrazenie. twoje?
  • Alchemik : halloooo nie śpimy piszemy ;)
  • Alchemik : Uliczna ankieta wśród pań szuka odpowiedzi na pytanie "Co należy nosić aby partner uznał Cię za atrakcyjną?" Odpowiada 20-latka: - Bikini 30-latka: - Miniówę... 40-latka: - Versace... 50-latka: - Skrzynkę piwa...
  • Orzep : Jakby sie komus nudzilo to mojaGruzja2011: «link»
  • Ron : cicho jak na bajraszowym blogu z wyjazdu :)
  • bajrasz : o teraz się pojawiło...coś tu cicho
  • bajrasz : piszę i nic się nie wyświetla...hmm
  • eric : a pozostali korzystając z pogody - jeżdżą, zamiast pisać ;)
  • Alchemik : zaraz tam zdechło - szykujemy się na rozpoczęcie roku szkolnego dlatego taka cisza ;)
  • drc_huna : Coś zdechło forum, chyba, raczej
  • Ron : lugar bonito. saudaç?es de trabalho!
  • Monika : Boa noite z parku przy Santa Clara w samym sercu starej, poczciwej Alfamy
  • eric : Czarny humor o Czarnym Lądzie ;)
  • Ron : nie nakarmic - nieludzkie. nakarmic - zaleja nas jak chinczycy...
  • eric : Wczoraj słuchałem wywiadu z Ochojską i wydaje mi się, że mówi do rzeczy. Mądre ma podejście do spraw pomocy na Czarnym Lądzie.

Tylko zarejestrowani mogą pisać.

Zalogowani

Brak

Online

Naszą witrynę przegląda teraz 373 gości