| Spis treści |
|---|
| Coca-Kola |
| Strona 2 |
| Strona 3 |
| Strona 4 |
| Strona 5 |
| Strona 6 |
| Strona 7 |
| Strona 8 |
| Strona 9 |
| Podsumowanie ;) |
| Wszystkie strony |
Zimowy wieczór-„Sczypta Świata” i paskudna jerbamate - Rafał z dziewczyną opowiada o spływie kajakiem po rzece Umba na półwyspie Kolskim. Piękne klimaty, ciekawa opowieść i fantastyczna przygoda-kajak przywieźli w plecaku… taki dmuchano-składany a rzeka raczej do łatwych nie należy.Na koniec zamieniamy kilka słów i…i jest plan!
Wizy, to chyba jedyna rzecz, która w jakiś tam sposób była skoordynowana, reszta, no cóż, naszym planem był brak planu i tak też wyglądała nasza komunikacja przed wyjazdem. Dwa słowa: Kolski -lipiec, załatwiały wszystko.
Start 28-mego. Absolutne wariactwo, zresztą jak zawsze. Stelaże nie pasują, kapcie nie zmienione-lekki wściek. Czyli standard, jak i to, że mieliśmy jechać do Afryki, a jedziemy do Rosji;) Taka diametralna zmiana planów, zaczyna być tradycją.
Granica estońsko-rosyjska, Narva i zamek Hermana-Ivangorod i piękna twierdza. Mamy stresa, to nasza pierwsza wizyta w Rosji. Długie odprawy, upierdliwośc celników, trzepanie bagaży, schody i kłody podczas odprawy, okazały się opowieściami z mchu i paproci. Estończyk zaprasza nas bez kolejki, rosyjska obsługa pomaga w wypełnieniu odpowiednich papierków, Myku flirtuje z celniczkami. Na ścianie celnicy duży plakat z produktami żywnościowymi których nie wolno wwozić. Filigranowa celniczka prosi o otwarcie topkejsa, na wierzchu akurat wszystkie te produkty. Uśmiecham się słodko…ona również…i każe zamknąć… i stawia odpowiednia pieczątkę i…i jesteśmy w Rosji.
Pierwsze metry i już wiemy, że jesteśmy w innej rzeczywistości, a przecież to jeszcze miasto graniczne. Po lewej długi sznur tirów czekających na odprawę, porozstawiane grile, śpiący na poboczu kierowcy. Po prawej punkt DPC, pusto, znak stop odstawiony na bok, jeszcze tylko jakaś powolna ciężarówa , no i dzida. Droga szeroka i jeszcze gładka, spoglądam w lusterko-mrugają jakieś światełka-karetka myślę i zjeżdżam bardziej na prawo. Jeszcze jeden rzut oka i widzę rozpadające się żiguli i machającego kolesia w moim kierunku…no i dupa.
Przy DPC był stop?
Noo, Był!
Zakaz wyprzedzania był?
Noo, Był!
Sorok było?
Noo było,…hmm
Ja: 50euro-Oni się Śmieją
Oni:500euro-Ja się śmieję
Ja:500rubli-Oni się śmieją
Oni:1500rubli
Ja:Ale za trzech!-Śmiejemy się wszyscy.
Wymiana dokumentów na kasę…grzeczności również i od tego momentu jak widzimy znak zakazu wyprzedzania, ograniczenia prędkości, roboty drogowe, pomnik żołnierza bohatera, uwaga łosie…jedziemy jak należy i wymieniamy już tylko grzeczności z „Gajowymi”.

